środa, 26 września 2018

8/10 - Keep moving Spencer


Mechanicznie gra jest ciekawa ale rozdysponowanie checkpointów irytuje przeokrutnie. Niestety to pewnie kwestia wczucia bo później już szło mi o wiele lepiej. Idziesz pewien odcinek, zabijasz żołnierzy tylko po to aby wpaść do wody i powtarzać znowu to samo. To skakanie z linką po balonikach zawieszonych w powietrzu jest fajne ale wymaga skupienia. Irytująca gra mimo iż gameplayowo ciekawa. Taki dysonans. Szkoda, że leniwi deweloperzy nie zrobili pecetowych oznaczeń przycisków tylko w wersji PC widnieją podpowiedzi w konsolowej nomenklaturze. Nienawidzę czegoś takiego. Na szczęście jest tych kombinacji niewiele i łatwo spamiętać co z konsolowych „buttonów” odpowiada tym na klawiaturze.

Przyjemnie zabija się przeciwników bo można to zrobić bronią konwencjonalną albo linką z chwytaczem, którą mamy cały czas na wyposażeniu w bionicznym ramieniu. Bardzo dobre rozwiązanie, że da się eksterminować bronią jak i tą linką, którą można chwytać głazy czy wraki samochodów i rzucać nimi we wrogie jednostki. Często jest to konieczne bo ze względu małej ilości amunicji gra wymusza bardziej zabawę linką co mnie jakoś nie dziwi. Oprócz tego jest uderzenie (F) i mocne uderzenie (E). Było jeszcze combo super E + F czyli obrotowy cios, który się ładował ale rzadko go używałem. Wykorzystywałem ten cios czasami na żołnierzach ale w większości praktykowałem linę i napier$%^anie spacji co powodowało, że przyciągałem się do soldiera i zadawałem mu mocny kopniak. Aby zabić trzeba było ponownie wykonać tą sekwencję. No i nie można zapomnieć i uderzeniu z powietrza (Death from Above), co było potrzebne przy bossie The Mohole czy żołnierzy stojących w grupie.

Fajnie porusza się po świecie. Linka z chwytaczem to gwóźdź programu i mocno uprzyjemnia grę. Po ukończeniu kolejnych etapów gracz ma satysfakcję. Emocje i satysfakcja to fundament porządnej gry a "Bionic Commando" owych emocji nam dostarcza.

Poziomy niby nic szczególnego ale nie mamy wrażenia przetwarzania tych samych danych.




Dałem d%^y z Groederem. Nie mogłem wykminić, że należy podskoczyć w dokładnym momencie jak on uderza o lądowisko tak aby płaska fala uderzeniowa nie zraniła mnie. Wtedy tylko można było zadać obrażenie linką z hakiem w jego plecy. I tak kilka razy. 

Czas gry = 9h. 

Przyzwoita, zręcznościowa gierka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz